Należy pisać wstęp czy można go pominąć? Czy trzeba w długich skomplikowanych zdaniach złożonych owijać w bawełnę zanim dojdzie się do sedna sprawy czy można walić prosto z mostu? Jak w najprostszy sposób dostrzec do głębi serca, umysłu i tych szczelnie zamkniętych emocji w czeluściach własnego organizmu?
Zaczęło się stosunkowo niewinnie i chyba całkiem naturalnie. Trwało kilka lat, stan świadomości i dostrzegania subtelnych granic w pewnym jednak momencie uległ gwałtownemu zatarciu po czym następiło rychłe spadania po równi pochyłej.
Nieustanne zapętlanie się problemów i próby, zazwyczaj nieudane, ich rozwiązywania zataczały koło, co bardzo negatywnie wpływało na mój stan umysłu i relacje ze środowiskiem.
Upadki i wzloty. Płacz na zmianę z histerycznym śmiechem.
I wreszcie ta rozmowa sama ze sobą, szczera do bólu, niemiła. Bolesna.
Podjęcie decyzji, szybko i zdecydowanie odgrodzenie czasu przeszłego od teraźniejszego z apostrofem na przyszłość.
Z perspektywy czasu widzę, ze w ogóle, kompletnie i w żadnym wypadku nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji swojej, jakże słusznej decyzji.
Przyszło mi stanąć twarzą w twarz z problemem, który już nie tylko tlił się, ale rozpalał mnie od wewnątrz.
Cudowne uczucie, kiedy można sobie spojrzeć prosto w oczy nie odwracając spojrzenia. Nie bładząc nim po omacku. Niesamowite, kiedy poranek, jakże pochmurny, wydaje się być najpiękniejszym porankiem od lat. Kiedy w piątek wieczór wracasz do domu i pieczesz ciasto dla przyjaciół. Kiedy chcesz, kiedy masz sile, ochote. Wiare.motywacje. energie.
Próby rozładowania emocji, radzenia sobie z ich nadmiarem.
Momentami mordercza walka. Szukanie pomocy i wsparcia.
Dużo więcej czasu, dla siebie przede wszystkim. Dobro rozdawane na dłoni napotkanym ludziom. Ból, niedosyt. Łzy. Szukanie alternatyw. Pustka.
Bywa ciężko, tak jak dziś, ale wiem,że ten bilans zawsze już wyjdzie na plus. Ten czas i ja na 5+.
sobota, 7 marca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)